Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
949 postów 87 komentarzy

Paliwa, pieniądze, polityka

Jan Piński - Szef Wiadomości Nowego Ekranu

Ostatni taniec "Siwego"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W nocy z czwartku (9 luty) na piątek zmarł nagle płk. Leszek Tobiasz, główny świadek w procesie oskarżanego o płatną protekcję dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego.

 

W nocy z czwartku (9 luty) na piątek zmarł nagle płk. Leszek Tobiasz, główny świadek w procesie oskarżanego o płatną protekcję dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Tobiasz brał udział w zabawie zorganizowanej przez pracowników Ochotniczego Hufca Pracy w Zwoleniu k. Radomia. Po jednym z tańców zasłabł. Nie udało się go uratować. Sprawę śmierci bada radomska prokuratura, wstępne ustalenia wskazują na „niewydolność krążenia”. Wyniki sekcji zwłok nie są jeszcze znane. 1 marca Tobiasz miał zeznawać na procesie dziennikarza. Wcześniej nie stawiał się na rozprawy. Groziło mu przymusowe doprowadzenie. Jego zeznania (złożone w śledztwie) są kluczowe dla całej afery związanej z płatną protekcją jakiej wobec niego miał dopuścić się Sumliński i jego bliski znajomy płk. Aleksander L. W tle tej sprawy jest prowokacja wobec członków Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych i niejasna rola jaką odegrał w niej obecny prezydent Bronisław Komorowski. To afera, która może zmusić Komorowskiego, do dymisji, podobnej jaką złożył w ubiegłym tygodniu prezydent Niemiec Christian Wulff po postawieniu mu zarzutów.

Operacja „Kupcy”

Cała afera rozpoczęła się jesienią 2007 r. płk. Tobiasz przekazał ówczesnemu marszałkowi Sejmu informacją, że jego były kolega z WSI płk. Aleksander L. wspólnie z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim oferowali mu pozytywną weryfikację i możliwość pracy w służbie kontrwywiadu wojskowego za 200 tys. zł. Sprawa miała mieć miejsce za rządów PiS, ale Tobiasz nie chciał jej ujawniać, dopóki nie zmienił się rząd. Dowodem, który miał Tobiasz było… nagranie jego dawnego kolegi z WSI płk. Aleksandra L. Ciekawe, że Tobiasz, zawodowy oficer, świetnie znający procedury, o całej sprawie postanowił zawiadomić marszałka Sejmu (drugą osobę w państwie), a nie pójść do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po wizycie Tobiasza u Komorowskiego sprawą zajęło się ABW, rozpoczynając inwigilację dziennikarza i pułkownika (sprawie nadano kryptonim „Kupcy”). Tobiasz dobrze wiedział, że Komorowski jest zainteresowany w skompromitowaniu Komisji Weryfikacyjnej WSI, ponieważ badała ona jego działalność jako Ministra Obrony Narodowej, a także dziwne nieformalne związki z WSI.

Przez 7 miesięcy operacji „Kupcy” mimo inwigilowania członków Komisji Weryfikacyjnej nie znaleziono dowodów korupcji członków komisji. ABW dokonała więc 13 maja 2008 r. przeszukania mieszkań u dwóch członków KW (także u dziennikarza i pułkownika) licząc, że znajdzie coś co pozwoli powiązać ich z korupcyjnym procederem. Bezskutecznie. Miesiąc później na łamach „Wprost”, w którym wówczas pracowałem ujawniliśmy, że jesienią 2007 r. Komorowski spotykał się nie tylko z Tobiaszem, ale również z pułkownikiem Aleksandrem L. Tym samym, który oferował Tobiaszowi płatną protekcję!

Gry operacyjne

Gdy zapytaliśmy wówczas Komorowskiego o spotkania z płk. L okazało się, że dotyczyły one… aneksu do raportu z weryfikacji WSI Antoniego Macierewicz. Pułkownik L. miał oferować marszałkowi Sejmu dostęp do tego dokumentu. Marszałek zaś miał być żywotnie nim zainteresowany, ponieważ duża część tego dokumentu – zdaniem mediów -miała dotyczyć jego działalności i stawiać mu konkretne zarzuty. Marszałek zapewnił wówczas, że do spotkania z płk. L. doszło "na dyżurze poselskim", a on powiadomił o tym fakcie odpowiednie organy.

Jednocześnie odmówił nam podania informacji kiedy dokładnie doszło do spotkania, a także jaką państwową instytucję i kiedy dokładnie poinformował o spotkaniu z płk. L. A te spotkania są kluczowe dla oceny późniejszych faktów, gdyż również w listopadzie płk Lech T. złożył zawiadomienie o przestępstwie płatnej protekcji (pozytywna weryfikacja za opłatą) jakiego miał dopuścić się płk. Aleksander L. i Wojciech Sumliński. Kluczowe pytania brzmią: które zdarzenie było pierwsze: doniesienie płk. Tobiasza czy też spotkanie płk. Aleksandra L. z marszałkiem Sejmu? Dlaczego marszałek Sejmu, a obecnie prezydent nie chce podać nazwy instytucji, którą powiadomił po spotkaniu z płk L. i konkretnych dat spotkań? Jakież to dobro śledztwa w ten sposób chroni?

Jeszcze bardziej zastanawiające jest, że prezydent odmówił udostępnienia aneksu Prokuraturze Apelacyjnej  w Warszawie, która sprawę. Może to wskazywać, że aneks z weryfikacji jest czymś co dodatkowo pogrążyłoby prezyzenta.

       Zeznania Komorowskiego w tej sprawie, ujawnione w mediach, nie wyjaśniły wątpliwości, bo grzeczni prokuratorzy, nie zadawali trudnych pytań. 

W całej sprawie jest jeszcze jedna tajemnica. Otóż przeszukania u weryfikatorów (a także dziennikarza i pułkownika) dokonano w oparciu o postanowienie prokuratury, w którym mowa jest o… sprzedaży aneksu do raportu Macierewicza Agorze (wydawcy) „Gazety Wyborczej”. Do dziś prokuratura nie komentuje faktu rzekomego handlu aneksem z Agorą przez osoby, którym postawiono zarzuty i te, u których dokonano przeszukania. Treść postanowienia sugeruje, że przeszukania powinny były także objąć wówczas Agorę.

       Co ciekawe informując o śmierci płk. Tobiasza „Gazeta Wyborcza” podała nieprawdziwą informację, jakoby już złożył zeznania podczas procesu, a więc jego śmierć nie wpływa na biega sprawy.

Główny świadek

Płk. Tobiasz był jednym z wyróżniających się oficerów WSI. Powierzono mu m.in. inwigilację Kościoła Katolickiego (tak, takimi tematami zajmują się tajne służby III RP). Prowadził on akcję o kryptonimie „Anioł”, która polegała na zbieraniu kompromitujących materiałów na arcybiskupa Juliusza Paetza. Kiedy nie udało się ich wykorzystać do werbunku, cała sprawa została ujawniona w mediach.

Wcześniej w latach 1996-1999 Tobiasz pracował w ambasadzie w Moskwie. Jak ujawniła „Gazeta Polska” kontrwywiad WSI prowadził sprawę jego podejrzanych kontaktów z oficerami rosyjskich służb specjalnych (kryptonim „Siwy). W Moskwie Tobiasz pracował razem z Tomaszem Turowskim (podejrzewany o współpracę ze służbami PRL i kłamstwo lustracyjne organizator feralnej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku).

Już po złożeniu zeznań w ABW Tobiasz starał się o powrót do wojska. Chciał zostać attache wojskowym – w Turkmenistanie lub Uzbekistanie. Zdaniem naszych informatorów nie zgodził się wówczas na to szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Grzegorz Reszka, który po przeczytaniu dokumentów sprawy „Siwy” miał powiedzieć, że nominacja nastąpi „po jego trupie”. Posadę w prestiżowym Zarządzie Studiów i Analiz SKW dostał natomiast syn płk. Tobiasza (w służbach pracował od 2005 r.). 

Śmierć w dobrym momencie

Fakt, że płk. Tobiasz zmarł przed złożeniem zeznań w sądzie jest na rękę wielu osobom. Obecnemu prezydentowi, bo nie powie czegoś co byłoby sprzeczne jego zeznaniami. A dodajmy, że wcześniejsze wyjaśnienia Komorowskiego złożone w prokuraturze były sprzeczne z zeznaniami innych świadków (m.in. Pawła Grasia). Ewentualne „dociśnięcie” Tobiasza przez oskarżonego dziennikarza i zadanie pytań, których unikali prokuratorzy było nieuchronne.

       „Oczywiście człowiekiem numer jeden, którego ta śmieć ucieszy jest sam Wojciech Sumliński. Jego żal i zapowiedzi, że nie będzie mógł teraz sprostować czy przeciwstawić się oskarżeniom płk. Tobiasza, nie będzie mógł ich zdyskwalifikować, nie będzie mógł wykazać kłamstw, jakie formułował płk Tobiasz wobec niego, myślę, że są wypowiadane tak "dla kurażu". A chyba w głębi duszy Wojciech Sumliński jednak się cieszy, bo teraz te zeznania płk. Tobiasza, jako człowieka, który już nie żyje, nie będą brane przez sąd pod uwagę” – skomentował Jerzy Jachowicz, znany dziennikarz śledczy.   

Trudno oprzeć się wrażeniu, że unikanie pojawienia się na sali sądowej było pewną grą płk. Tobiasza. Dopóki bowiem nie pojawił się na sali sądowej i nie złożył zeznań miał w swoich rękach karierę polityczną prezydenta. Jak to skomentował satyryk rysując rozmowę dwóch osób: zeznawanie przeciwko prezydentowi, to samobójstwo – twierdzi pierwszy. Raczej zawał, odpowiada drugi .

Niebezpieczni świadkowie

Dziś los Bronisława Komorowskiego leży w rękach dwóch ludzi. Płk. Aleksandra L. i Krzysztofa W. Obaj spotykali się z nim jesienią 2007 r. i prowadzili rozmowy na temat dostępu do aneksu do raportu Macierewicza. Jak ujawniliśmy na łamach „Najwyższego Czasu!” ABW szuka obecnie nagrania rozmów Krzysztofa W. z Bronisławem Komorowskim. Spotkali się jesienią 2007 r. Według „Gazety Polskiej Codziennie” Komorowski miał oferować w korzyści materialne w zamian za dostęp do treści aneksu do raportu Macierewicza.

 W. od czerwca 2011 r. przebywa w areszcie pod zarzutem posługiwania się fałszywymi dokumentami. Podczas przeszukania w domu W. znaleziono szereg materiałów kompromitujących polityków z pierwszych stron gazet, były tam również informacje dotyczące prywatnego życia Komorowskiego.

Płk. L spotykał się z Komorowskim jesienią 2007 r. także w sprawie dostępu do aneksu. Płk. L, ostatni szef kontrwywiadu komunistycznych wojskowych służb na Mazowszu znany był z faktu nagrywania swoich rozmówców. Ustalenie czy Komorowski po spotkaniu z płk. L zawiadomił organy ścigania jest kluczowe dla oceny późniejszych zdarzeń. Fakt, że główni bohaterowie afery uczynili sobie z biura poselskiego Marszałka Sejmu miejsce pielgrzymek i zwierzeń jest więcej niż zastanawiający. Stawiam, że śmierć płk. Tobiasz nie będzie ostatnim zgonem w tej aferze.

Tekst opublikowany w dzisiejszym numerze tygodnika "Najwyższy Czas".

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • pozdrawiam i gratuluję
    dobrze napisanego artykułu ...zakładam ze ta wklejka z sondażem o BULU to był tylko ,,wypadek przy pracy" życzę ...bombowych ..tematów...
  • @val 15:58:03
    Nie, był to przypadek. Jesteśmy od dostarczania informacji, ale w wydarzeniach jej nie komentujemy. A sondaż CBOS, w którym 52 proc. osób deklarujących poparcie dla PiS ufa Komorowskiemu jest ciekawy...
  • I co z tego?
    Tyle już opublikowano na temat związków wielu naszych "polityków" z WSI i innymi służbami.

    A Polacy albo ślepi albo leniwi.

    A artykuł odważny - gratuluję.
  • @Jan Piński 16:48:17
    wie, pan szanowny wobec sondaży zwłaszcza w tak gorącym politycznym czasie to byłbym na pana miejscu bardziej ostrożny w ich zamieszczaniu tak bez nawet minimum własnego krytycyzmu...kiedyś na płocie w pewnej wsi ktoś napisał...pizda ...no i wsiowy głupek Jasiek nabił sobie sporo drzazg...bo uwierzył...!!! po co to panu...
  • @val 18:39:48
    Kiedyś pewna zacna gazeta miała hasło. "My dostarczamy informacje, Ty decydujesz". Dziś większość mediów działa według zasady "My decydujemy jakie informacje Ci dostarczyć". Redakcja może mieć swoje poglądy, ale nie powinno to mieć wpływu na treść informacji. Nie chcemy być "Gazetą Wyborczą" prawej strony, czyli że będziemy publikować tylko te sondaże, które nam się podobają. "Nowy Ekran" ma być medium "pierwszego wyboru", czyli takim od którego ludzie zaczynają lekturę internetu i nie muszą szukać gdzie indziej pełnej informacji. Nie wiem jak Pan, ale jak nie potrzebuję komentowania informacji.
  • @Jan Piński 19:35:30
    ja także szanowny panie nie potrzebuję komentowania informacji,sam potrafię je ocenić...w tym się zgadzamy,ale o jednym pan zapomnial ...że te dostarczone przez pana w tym wypadku informacje muszą być PRAWDZIWE !!! a tutaj już mamy inne zdanie ,te pańskie zostały wręcz wyśmiane także tutaj na NE przez innych blogerów...to jak to mam wyciągać wnioski z fałszywych informacji które pan tak beztrosko czy też być może z całą premedytacją wkleja...musi pan mieć pewność co do zródła,inaczej pan podrywa zaufanie do własnej wiarygodnosci jako dziennikarza,chyba że pańskim celem było ośmieszenie tejże wklejki z GW ...ale to akurat tak nie zostało odebrane ,zabrakło zręcznego warsztatu????...pozdrawiam
  • @val 20:52:06
    Cytuje, a nie "wklejam". Źródłem był CBOS, a z "GW" był komentarz polityka. Sondaż był zapewne dla "GW". A Pan się domaga, aby największą gazetę w kraju, nie będącą tabloidem, przemilczać? Albo opatrywać jej "newsy" komentarzem? CBOS jest jednym z największych instytutów badawczych, nikt nie udowodnił mu manipulacji, aczkolwiek wpadki się zdarzały, podobnie jak innym instytutom. Musielibyśmy więc przyjąć zasadę, aby w ogóle nie cytować sondaży. Co jest Pana zdaniem nieprawdziwe w tej informacji? Fakt, że paru kolesi "wyśmiewa" na NE informację czyni ją nieprawdziwą? Proszę uważać z tą retoryką, bo tak właśnie czyni "GW" nie polemizując z ludźmi, których się boi i z którymi się nie zgadza. Pierwszą zasadą jest milczeć, a potem wyśmiewać.
  • @Jan Piński 22:23:51
    no patrz pan ,a ja zawsze sądziłem że NOWY EKRAN jest przeznaczony dla ludzi którzy mają dość już zmanipulowanych informacji ze ,,znanych" mediów...i wchodzą tu aby dowiedzieć się choć trochę prawdy...a tu patrz pan ,dostaję informacje wklejane już na żywca bez żadnego wytłumaczenia dlaczego się tak dzieje akurat stamtąd ,bo to pańskie to bzdura...czyżby jednak ANDRZEJ22 miał rację ze jestescie od tych ze WSI...a ze sytuacja polityczna cokolwiek się ostatnio tam zagmatwała to już,, kozaczka czas zacząc"...pozdrawiam..ps...czytam nie tylko NE..i z tą informacją z GW zdązyłem się zapoznać zanim pan ją tutaj wkleił...tak jak tysiące innych ludzi...NE to nie jedyne żrodło informacji i nie śmietnik wklejek z ,,szemranych mediow" ..czy mogę mieć taką nadzieję ???
  • @Jan Piński 22:23:51
    mogę podrzucić panu ,,bombowy " temacik jeśli chodzi o pańskie ,,bliskie kontakty" z GW ...a mianowicie w świetle zbliżającego się wyboru na prezydenta NIEMIEC pastora GAUCKA ,niech pan dobrze poszpera w starych wydaniach GW z tamtych czasów i upubliczni na NE jak NACZELNY REDACHTOR lży i obraża tegoż pana ktory wyczyścił całą przestrzeń niemieckiej polityki z pozostałosci komunistycznych...to może być bomba...
  • @
    przyjdzie kryska na matyska
  • @Czartoryski 10:15:56
    Coś nie bardzo się lubicie panowie Jan Piński i Val. Jeden nie stara się zrozumieć drugiego tylko sobie przygadujecie . Trochę wstyd.
    Artykuł jest ważny. Pozdrawiam.
  • Profesjonalnie napisany tekst,
    Poziom dziennikarstwa o jakim w Polsce można tylko pomarzyć nie licząc kolegów z ND, GP i części redakcji Rz. oraz prasy fachowej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031