„Możemy pogadać o żonach, o dzieciach, ale nie o telewizji” – powiedział premier Donald Tusk, wysłannikowi szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka.
Ów wysłannik chciał wynegocjować dotację z budżetu 80 mln zł dla telewizji publicznej (zresztą już uwzględnioną w TVP po stronie przychodów) i poparcie dla ustawy zmuszającej ludzi do płacenia abonamentu. Tusk odrzucił propozycję, ponieważ przystąpił do walki o kontrolę nad mediami publicznymi. Nie chodzi mu jednak o rządzenie nimi, ale o pozbawienie wpływów konkurencyjne frakcje Platformy. Obecnie mediami publicznymi zarządzają ludzie związani z prezydentem Bronisławem Komorowskim i ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim. Los tego ostatniego jest raczej przesądzony. Pretekstem do dymisji będzie sprawa kontrowersji w sprawie umowy ACTA. Tusk dostrzegł siłę jaką dają media jego konkurentom. - Przejęcie kontroli nad mediami publicznymi przez niego ma nastąpić w marcu. Zmiany mają być dokonane przy wsparciu SLD i Ruchu Palikota – twierdzą nasi informatorzy z TVP.
Publiczna gra o publiczną
Oczywistą nieprawdą są twierdzenia polityków, że ten kto ma kontrolę nad telewizją publiczną, ten przegrywa wybory. Media pomagają je wygrać. Ich wpływ widać dobrze na przykładzie PiS. Gdy w grudniu 2008 r. partia ta utraciła kontrolę nad mediami publicznymi poparcie dla prezydenta spadło poniżej 10 proc. Gdy na jesieni 2009 r. wspólnie z SLD PiS „odbił” media publiczne, poparcie dla prezydenta skoczyło do około 20 proc. W świetle tych danych nie powinno dziwić, że Jarosław Kaczyński zdecydował się na sojusz z postkomunistami.
W tym czasie Platforma Obywatelska oficjalnie twierdziła, że nie jest zainteresowana mediami publicznymi. Faktycznie na rękę jej było, że PiS stracił kontrolę nad mediami publicznymi. Gdy ją odzyskał błyskawicznie zaczęto szykować zmiany prawne. Pod groźbą ich wprowadzenia PO dogadało się z SLD i wyrzuciło PiS. O ile Tusk był biernym obserwatorem zmian w telewizji publicznej, o tyle Grzegorz Schetyna przy pomocy Tomasza Siemioniaka (obecnego szefa MON) starał się uzyskać korzystne dla siebie zmiany kadrowe. Z sukcesem. Dziś gdy Schetyna został oficjalnie napiętnowany jako wewnątrz partyjna opozycja konieczna byłą „deschetynizacja” telewizji. Brutalnie dokonali jej ludzie związani z prezydentem Bronisławem Komorowskim i Bogdanem Zdrojewskim. Ten pierwszy, dokonał rzezi „schetyniątek”, chociaż sam spiskował z byłym marszałkiem Sejmu przeciwko Tuskowi. Stanowiska straciła dobra znajoma Siemioniaka szefowa programu I TVP Iwona Schymalla, jej zaufana szefowa wiadomości Małgorzata Wyszyńska, jej mąż Artur Michniewicz (wiceszef publicystyki TVP itp.). Trzeba przyznać, że programy informacyjne (Wiadomości i Teleekspress) nie były specjalnie manipulowane podczas tych rządów. Teraz programy informacyjne stają się biuletynem prezydenta i jego sojuszników (Zdrojewski). Ten układ przestał odpowiadać Tuskowi, stąd kontrofensywa.
Tuska zdenerwowały także zmiany, które w żaden sposób nie były nawet mu notyfikowane. Jeden z jego ministrów dzwonił kilka tygodni temu do dziennikarzy TVP, gorączkowo rozpytując co się wyrabia w telewizji publicznej.
Polityka równowagi
Stosunek Tuska do mediów można porównać do sposobu w jaki Wielka Brytania traktowała przez wieki Europę, czyli politykę zachowania równowagi. Założenie tej polityki jest proste: nikt nie powinien rządzić efektywnie Telewizją Publiczną, bo zyskałby za dużo władzy. Najlepiej, aby rządziło nią kondominium polityczne wzajemnie blokujące własne pomysły i inicjatywy.
Telewizja jednak to nie tylko wpływ na opinię publiczną. To także, a może przede wszystkim miejsce, w której zasłużeni dla partii towarzysze mogą dostawać godziwe pieniądze. Chodzi nie tylko o etaty i umowy zlecenia, ale także, a może głównie o produkcje filmowe. W ubiegłym roku TVP kupiła prawa za ponad 12 mln zł do emisji serialu Galeria od wrocławskiej firmy ATM. Gdy zapytałem TVP czy wie o tym, że ów serial został odrzucony przez Polsat, dla którego był przygotowywany, to odmówiono mi odpowiedzi (w biurze prasowym TVP) uznając pytania za tendencyjne. Wiceprezesem ATM jest Maciej Grzywaczewski dobry znajomy szefa KRRiT Jana Dworaka.
Bajzel w Telewizji Publicznej jest na rękę stacjom komercyjnym. Gdyby bowiem TVP była normalnie zarządzana, to konkurencyjne stacje miałaby dużo mniej pieniędzy z reklam. Charakterystyczne jest, że gdy w 2009 r. pojawił się w TVP Info program o korkach będący hitem reklamowym, to został błyskawicznie rozmontowany, po przejęciu władzy przez koalicję PiS-SLD. Beneficjentem operacji był TVN, który jako jedyna stacja telewizyjna daje obecnie informacje o obciążeniu dróg.
Operacja „Rzeczpospolita”
Platforma oczywiście dominuje w mediach. Poza blokiem mediów propisowskich (Gazeta Polska, TV Trwam, Radio Maryja) i niszowych (np. niestety Najwyższy Czas) reszta mediów jest przychylna Platformie. Znakomicie „wyłączono” „Rzeczpospolitą” i „Uwarzam Rze”. Przejęcie tych tytułów przez Grzegorza Hajdarowicza otworzyło drogę do pełnej kontroli tzw. mainstremowych mediów przez władzę. Hajdarowicz, to prywatnie dobry znajomy rzecznika rządu Pawła Grasia. Wcześniej wyłączono również niepokorny przez lata tygodnik „Wprost”. Zadłużony tytuł kupiła w grudniu 2009 r. firma Point Group i całkowicie zmieniła linię pisma. Dziś o rentowności tytułu decydują reklamy spółek, w których skarb państwa ma większość lub przynajmniej znaczący pakiet. Charakterystyczne jest, że reklamuje się tam monopolista jakim jest dostawca gazu PGNiG.
Konserwatywny charakter i krytyka rządu w „Uwarzam Rze” długo się nie utrzyma, bo pismo to jest zwyczajnie nierentowne. O jego sukcesie zadecydowała niska cena (2,9 zł wobec 5 zł w wypadku innych tygodników opinii). Nowy właściciel, wcześniej czy później zmieni redaktorów pisma pod pretekstem (uzasadnionym niestety!) złych wyników finansowych pisma.
Paradoksalnie opanowanie przez Platformę całości mediów, jest dla niej szkodliwe. Sytuacja zaczyna wyglądać trochę jak w
komunizmie. Wszystkie media mają podobne poglądy, ale obywatele wiedzą swoje. Komuniści przegrali mając 100 proc. wpływów w mediach. Platforma popełniła ogromny błąd próbując wprowadzić w Polsce układ ACTA. Dotychczas internauci (nałogowo popierający Janusza Korwin Mikke) nie chcieli czynnie uczestniczyć w życiu publicznym. Teraz zostali do tego zmuszeni. I za to obudzenie ducha obywatelskiego wśród zwyczajnych ludzi powinniśmy być Platformie wdzięczni.
Atak na internet
ACTA była dla polskiego rządu idealnym pretekstem do wprowadzenia kontroli nad ostatnim bastionem wolności, jakim jest internet. Potęgi tego medium niedoceniono. Dopiero, kiedy nieskrępowana wymiana informacji zaczęła być uciążliwa zaczęto myśleć o wprowadzeniu ograniczeń. Sprawa praw autorskich jest tylko pretekstem. Wszyscy wiedzą, że tzw. parodos piractwa dowodzi, że im więcej jakiś towar jest kopiowany, tym więcej się go sprzedaje. A skoro nie chodzi o piractwo, to chodzi o inne rzeczy. W tym wypadku o informację . W demokracji trudno kogoś cenzurować. Łatwo natomiast oskarżyć go o łamanie praw autorskich. Pierwsze efekty protestów internatów są takie, że rząd zaczął się cofać. ACTA raczej nie wejdzie w życie. Należy jednak uważać co zostanie zaproponowane zamiast.
Tekst opublikowany w dzisiejszym numerze tygodnika "Najwyższy Czas".

Sukces w propagandzie odnoszą ci, którzy narzucają przeciwnikowi swoje słownictwo.
Przypadkowa śmierć gen. Marka Papały z rąk złodzieja samochodów jest równie prawdopodobna, co popełnienie samobójstwa strzałem z łuku
"Gazeta Wyborcza" przeprowadziła sondaż, który miał pokazać komu czytelnicy portalu gazeta.pl przyznają rację: dziennikarce Ewie Stankiewicz czy Stefanowi Niesiołowskiemu. Pytania tak sformułowano, że każda odpowiedź wskazywała na winę dziennikarki.
Nie ma prawdziwego rządu bo KOMUNA nadal istnieje i się rozrasta...
Kto tak naprawdę rządzi Polską? Pisze o tym mój ziomal Grzegorz Michalski:
--------------------------
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=6810&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=8925&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9721&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11224&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11543&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11975&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12195&Itemid=4
- http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12727&Itemid=4
Pozdrawiam
Ten tygodnik kupuje się głównie ze względu na nazwiska autorów.
"..Stanowiska straciła dobra znajoma Siemioniaka szefowa programu
I TVP Iwona Schymalla, jej zaufana szefowa wiadomości Małgorzata
Wyszyńska, jej mąż Artur Michniewicz (wiceszef publicystyki TVP itp.).
Trzeba przyznać, że programy informacyjne (Wiadomości i Teleekspress)
nie były specjalnie manipulowane podczas tych rządów. Teraz programy
informacyjne stają się biuletynem prezydenta i jego sojuszników
(Zdrojewski). Ten układ przestał odpowiadać Tuskowi, stąd
kontrofensywa.
-------------------------------------------------------------------------
"Trzeba przyznać, że programy informacyjne (Wiadomości i
Teleekspress) nie były specjalnie manipulowane" - to brzmi wręcz jak
pochwała !
w rzeczywistości z tym nie specjalnym manipulowaniem to duża
przesada - przecież towarzyszki Szymalla i Wyszyńska były lansowane
przez samego jakałę z GW-na !:) i uprawiały "łagodną manipulację" :)
http://wpolityce.pl/wydarzenia/19291-paniom-iwonie-schymalli-i-malgorzacie-wyszynskiej-ponowne-serdeczne-pozegnalne-gratulacje-wiadomosci-zostawily-na-dnie
To jeszcze nie byłoby najgłupsze... Skoro nie można nic lepszego wymyślić.
"..Stosunek Tuska do mediów można porównać do sposobu w jaki
Wielka Brytania traktowała przez wieki Europę, czyli politykę zachowania
równowagi. Założenie tej polityki jest proste: nikt nie powinien rządzić
efektywnie Telewizją Publiczną, bo zyskałby za dużo władzy. Najlepiej,
aby rządziło nią kondominium polityczne wzajemnie blokujące własne
pomysły i inicjatywy..."
SpiritoLibero:
".."Założenie tej polityki jest proste: nikt nie powinien rządzić efektywnie Telewizją Publiczną, bo zyskałby za dużo władzy. Najlepiej, aby rządziło nią kondominium polityczne wzajemnie blokujące własne pomysły i
inicjatywy." To jeszcze nie byłoby najgłupsze... Skoro nie można nic
lepszego wymyślić...."
--------------------------------------------------------------------------
Autor wyraźnie nie docenia "ukochnego firera" Tusk-lera, który
bezwzględnie dąży do absolutnej kotroli nad wszystkim
a przede wszystkim nad Telewizją Publiczną - lecz w obecnej sytuacji
"wewnętrzno-rozłamowej" na razie nie jest w stanie tego zrealizować.
"@Zbigniew-Grzymski 11:01:02
Czyli niespecjalnie ;-). Co jak co, ale wpolityce.pl Jacka Karnowskiego nie powinno pisać o manipulowaniu "Wiadomościami", z których JK zrobił biuletyn partyjny PiS..."
--------------------------------------------------------------------
To jest bardzo dowolna, żeby nie powiedzieć tendencyjna interpretacja.
Jacek Karnowski miał różne "periody" w swojej działalności
w których krytykował także mocno PIS i Kaczyńskiego.
Osobiście nie zachwycam się specjalnie Karnowskim ale jeśli chodzi o
obiektywność to jednak bije on na głowę szymallę i wyszyńską.
http://kontrowersje.net/tresc/kto_bedzie_wiedzial_pierwszy_ze_natolin_wygral_z_pulawami_lub_odwrotnie
Kilkaset zł, czy nawet 2000zł, to te gwiazdki w rodzaju Lisa itd mają na waciki miesięcznie. A gówno nie abonament, ludzie przestaną go płacić i należy do tego namówić, rodzaj sprzeciwu, buntu obywatelskiego, antysystemowego. Bojkot abonamentu jest konieczny żeby wymusić zmiany w mediach publicznych.
Media publiczne powinny być pod kontrolą Zgromadzenia Narodowego i bezpośrednio Suwerena. Np wybory prezesów itd powinny odbywać się przy okazji wyborów prezydenckich co pięć lat. Niech Suweren wybierze sobie kadry do mediów publicznych i regionalnych struktur TEŻ.
Polska nie upadnie jeżeli np miliard zł przeznaczymy z podatków na media publiczne i granty na misyjne programy pożytku publicznego w innych mediach, w tym w NOWYM EKRANIE, a co :)
Nie dręczmy ludzi ściąganiem abonamentu, egzekucją tych "długów", to forma państwa opresyjnego!!! Co to curwa jest, III Rzesza czy III RP? Pomyślcie nad tym, państwo zdziera z nas wystarczająco wiele żeby starczyło na media publiczne, a poza tym dranie zarabiają komercyjnie na reklamach, sponsoringu, lobbowaniu itd Reklam nie powinno być w mediach publicznych, bądź znacznie mniej, a DROŻSZE. Uciążliwa nie jest sama reklama trwająca 5-20 sekund, ale ich bloki po 10 minut i to co chwilę np między godziną 19-tą, a początkiem filmu po dzienniku. W te półtorej godziny reklam jest z pół godziny łącznie!
Nas zaczną kupować ludzie także naprawdę biedni z ciekawości ZAMIAST tabloidów codziennych, zamiast prasy regionalnej, może znudzenie innymi tygodnikami patriotycznymi zbyt już SENNYMI, przewidywalnymi.
Czy Gazeta Wyborcza miałaby znacząco mniejszy nakład gdyby zaczęła kosztować 10zł? Nie. Tu cena nie ma znaczenia, są zapewne tacy czytelnicy co kupują po 100-1000 numerów i idzie to na przemiał od razu. To jest "czarodziejska" gazieta gdzie normalne prawidła nie obowiązują. Prenumerują ją niezliczone osoby prawne, publiczne i im kasy podatników, korporacji nie szkoda, to forma ukrytego finansowania koszernych. Tak samo reklamami, zwłaszcza reklamami. Cała Agora tak funkcjonuje i nie tylko oni.
Nasz tygodnik będzie miał problemy z reklamami, ale na szczęście szlak przetarł portal NE, bez tego wstępu byłaby misja niewykonalna...
Angora jest lewackich raczej zbiorem z rodzynkami z mediów prawych dla poprawy smaku. To nie są ci sami czytelnicy zatem co w Uważam Rze. Nawiasem mówiąc w tygodniku NE przedruki mogłyby też być na kilku stronach, wtedy nie będziemy kupować tych mediów hehehe, a tylko NE.
Analiza sprzedaży pokazuje dokładnie przepływ okolo 60 tys. ludzi z Angory do "Urz". Jakby "GP" kosztowała 50 groszy, to pewnie sprzedawałaby tyle ile drukowała. Polecam analizę sprzedaży ViVy, która co jakiś czas puszcza numer 1,99 zł
To niesprawiedliwa i nieuzasadniona niczym ocena. Zakładam że wynika z osobistego stosunkiu autora do poprzedniej ekipy na której miejsce przyszedł sam autor i jego ludzie. Karnowski nie jest działaczem partyjnym PiS i takich zarzutów właśnie Panu nie wypada formułować. Chyba że nie będzie miał Pan nic przeciwko by nazywać Pana funkcjonariuszem LPR, który zrobił z Wiadomości TVP prywatny biuletyn Romana Giertycha. Powie Pan że to osobista opinia, bo nie mam pzred sobą badań ogladalności Wiadomości Karnowskiego, podobnie jak Pińskiego... Ale wiem z całą pewnością że Wiadomości Karnowskiego były najlepszym programem informacyjnym w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Sorry, bez urazy - to nic osobistego - ale były znacznie lepszym programem niż te za pańskiej kadencji . Pozdrawiam
Obraził mnie Pan porównując do "oglądaczy" Angory!
lecz z tego powodu, że to system praw autorskich i ACTA jest systemem prawa opartym [i]par excellence[/i] właśnie na [u]kradzieży[/u] wymyślonym w celu pozbawienia dóbr rzadkich ich właścicieli (własności materialnej) pod pretekstem, że istnieje coś tak absurdalnego jak tzw. "[i]własność intelektualna[/i]",
tzw. "[i]własność intelektualna[/i]" jest tylko odpryskiem z okresu dzikiego kapitalizmu, gdy wszyscy, głównie w Ameryce i Anglicy, kombinowali wszelkimi "[i]nowymi[/i]" sposobami, jak zdobyć kapitał i paru złodziejom chytrzejszym od innych udało się przekonać świat, że coś takiego może naraz istnieć w nowoczesnym świecie
wtedy nikt się nie zorientował, bo nikt jeszcze nie widział dzisiejszych zagrożeń, ani do czego to może prowadzić, a poza tym, przez pierwszą połowę XX w. prawa autorskie miały dla gospodarki znaczenie zupełnie marginalne, więc trudno było cokolwiek dostrzec, po drodze kapitalizm trochę się ucywilizował, a przynajmniej tak można było sądzić po II wojnie światowej, ale już w tym czasie świat się zupełnie zagapił, i zanim się zorientował, to na mechanizmie praw autorskich wyrosły już nowe fortuny rządzące światem, i dziś mamy taką żabę, z którą już nikt nie wie co począć,
ale problem nie leży w samej zmianie władzy, ani nawet w tym, kto dziś rządzi światem, tylko w tym, że system praw autorskich podważa pracę, jako źródło dóbr materialnych i rozwoju cywilizacji, ponieważ system praw autorskich zakłada, że źródłem dóbr materialnych może być wymyślona wbrew wszelkiej logice tzw. "[i]własność intelektualna[/i]",
w tej sytuacji mało prawdopodobny wydaje mi się scenariusz, w którym wszyscy naraz przestają pracować i zaczynają wymyślać, by za ich tzw. "[i]własność intelektualną[/i]" móc nabyć niezbędne do ich utrzymania własności materialne (dobra rzadkie), bo wówczas od kogo ? skoro rzadkie dobra materialne powstają w wyniku pracy, a nikt nie pracuje,
bardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz szybkiego spadku wprost do epoki niewolnictwa, gdyż widoczna już dziś sytuacja prowadzi do oczywistego podziału świata na tych, którzy pracować nie muszą oraz na całą rzeszę niewolników, którzy pracować muszą po dyktat takich monopoli, by na ich fortuny zapracować, a którym apetytu nie brakuje, więc stale chcą więcej i więcej, co oznacza przecież mechanizm spirali przyśpieszającej z zawrotną prędkością (wystarczy popatrzeć, w jakim tempie fortuny te przyśpieszały w okresie nawet ostatnich 20 lat),
nie potrafię w tym dostrzec żadnych przesłanek do rozwoju, ani żadnego motoru rozwoju cywilizacji, skoro praca przestaje być źródłem własności, a taka sprzeczność w samym prawie między naturalnym prawem własności materialnej z tzw. "[i]prawami własności intelektualnej[/i]" może prowadzić jedynie do całkowitego bezprawia,
w takim modelu nie ma już też żadnego miejsca, by móc gdziekolwiek nawet wspomnieć o demokracji, o równości, czy nawet o samym prawie, gdyż to wszystko staje się fikcją.
czas się obudzić, byle szybko - dlatego wydaje mi się, że najlepszym wyjściem z obecnej sytuacji jest jak najszybsza, stopniowa likwidacja systemu praw autorskich, ograniczając je najpierw do 10 lat, potem do 5, a na końcu do 0,
ale o tym chyba nie usłyszymy ani od polityków, ani w żadnych mediach nie przeczytamy, gdyż to właśnie oni najlepiej korzystają z kradzieży naszej własności materialnej w oparciu o mechanizmy systemu praw autorskich.